RECENZJE:

Metalheart (Self-immolation factor)
Nocturnal Battle of Chariots (Self-immolation factor)
Multum in Parvo (Self-immolation factor)
Rockmetal (Self-immolation factor)

Thrash'em All (Made In Hell)
Psychozine (Made In Hell)
MetalRulez (Made In Hell)
Metalheart (Made In Hell)
Mroczna Strefa (Made In Hell)









Metalheart: Retribution - "Self-Immolation Factor"
Utwory: D. Generation X, Self-Immolation Factor, Parasite System, N.D.E Syndrome

W momencie kiedy na dobrą sprawę jesteśmy zalewani z każdej strony różnymi formami death metalu, pojawia się na naszej scenie zespół wykonujący interesujący thrash metal. Krakowski Retribution - bo o nich rzecz jasna mowa, jest jak narazie formacją znaną głównie w miejscu swojej egzystencji i w okolicach. Przyczyny należy szukać u źródła, ponieważ w Retribution maczają palce muzycy także krakowskiej, kiedyś bardzo popularnej grupy Velvet Thorns. Retribution ma już na swoim muzycznym koncie kilka bardzo udanych kawałków, czego doskonałym dowodem jest "Self - immolation factor" - materiał będący ilustracją rejonów muzycznych w jakich obraca sie krakowski kwintet. "Self - immolation factor" - tytuł, podobnie jak tytuły poszczególnych utworów, bez wątpienia kojarzą się z czymś świeżym, nowatorskim. W istocie taka właśnie jest muzyka Retribution. Ten materiał Retribution zawiera cztery kawałki o czasie ponad trzynastu minut, które w skrócie można śmialo określić mianem cholernie świeżego thrash metalu. Kompozycje utrzymane są w średnich tempach, aczkolwiek są także o wiele szybsze partie (jak na przykład "Parasite system"). Kawałki same w sobie, w swojej konstrukcji, przypominają po trosze skrzyżowanie "Low" z "The Gathering" Testament, zas drugi utworek, czyli tytułowy "Self - immolation factor", mógłby spokojnie znaleźć się w repertuarze Nevermore. Nie wiem gdzie był nagrywany "Self - immolation factor", ale całokształt (brzmienie, itd.) robi naprawdę piorunujące wrażenie. Każdy instrument jest bardzo dobrze słyszalny, aczkolwiek jak na mój gust, stopy są czasem trochę za bardzo wysunięte na pierszy plan. Ale sš to sporadyczne sytuacje i taki stan rzeczy nie razi, a momentami nawet dodaje muzyce wiekszęj mocy ("Parasite system"). Gitary również nieźle chodzą w kooperacji z sekcją rytmiczna. Lecz chyba najważniejszym punktem całego "Self - immolation factor" jest wokalista. Wokale są po prostu wspaniałe, idealnie pasują do tegoż nowoczesnego thrash metalu. Co ważniejsze, muzyka, te cztery kawałki sš zagrane z wielkim zaangażowaniem. Czuć energie i radość z grania. Słowem, muza z pasją i całkowitym polotem. Retribution jest bodajże jedynym zespołem na naszej scenie wykonujacym taką akurat muzykę. Może się mylę, ale jedynym mnie znanym, który w takim rejonie metalu czuje się najlepiej, a potwierdza to doskonale ich materiał. Jak dla mnie, "Self- immolation factor" to pełna profesjonalizmu i precyzji wykonania muzyka. Zapewne, cieżo jest to komuś, kto nie słyszał "Self - immolation factor" wyobrazić, ale istotnie tak wlaśnie jest. Jeśli materiał ten okaże się pierwszym krokiem do owocnej ewolucji Retribution, to kto wie może będziemy mieli do czynienia ze swego rodzaju novum na naszej scenie?
Cóż, zobaczymy. A mnie tymczasen już cieknie ślinka (hehe) na myśl o nowym materiale....

do góry


Nocturnal Battle of Chariots: Retribution - "Self-Immolation Factor" (CD-R '02 / demo)

Retribution to zespół, który powstał w 1999 roku i pochodzi z Krakowa. Opisywany tutaj materiał jest 4 utworowym promem. "Self Immolation-Factor" był dla tej kapeli pierwszym doświadczeniem w studio nagraniowym. Nie wiem jak oni to zrobili, ale dzięki pomocy Dominika Burzyma uzyskano brzmienie, które prawie w ogóle nie odbiega jakością od standardowych polskich oficjalnych produkcji. Nowoczesny thrash metal - tak nazywają swoją muzykę ludzie z tej kapeli. Jest w tym trochę racji. Mi osobiście, Retribution najbardziej kojarzy się z Testamentem - bardziej z ich ostatnimi osiągnięciami czyli od "Low" w górę. Co do porównań to wokalista (Łukasz Malinowski) bardzo przypomina mi Chuck'a Billy'ego, szczególnie kiedy growluje. Nie jest to żaden minus - w muzyce Retribution ten głos sprawdza się świetnie. Gitary i perkusja też zostały nagrane bardzo dobrze - jest mocno, selektywnie i z kopem. Jak na pierwsze nagrania, Retribution wypada rewelacyjnie. Niewiele młodych kapel prezentuje taki poziom na pierwszym wydawnictwie. Im się to udało i chyba nie trzeba się zbytnio martwić o przyszłość Retribution - oby tylko przeskoczyli poprzeczkę, którą wyznacza "Self-Immolation Factor".

do góry


Multum in Parvo: Retribution - "Self-Immolation Factor" '02
Retribution nazwał swoją muzykę nowoczesnym thrash'em, co w dużej mierze ułatwi mi opisanie tego materiału. Zespół "wypocił" bardzo przyjemne, ciekawe, choć mało oryginalne riffy, reszta pomysłów która współtworzy muzykę również niczym was nie zaskoczy. W trzecim kawałku ujawnia sie zamiłowanie do death metalu a reszta oscyluje w klimacie Testament, pierwszego Machine Head czy Metalliki. Łukasz (voc.) stara się poruszać pomiędzy śpiewem, a growlingiem, w jego głosie występuje taka przyjemna chrypka i fajny "zaciąg". Słucha się tego bardzo dobrze, zespół co prawda zarejestrował materiał w amatorskich warunkach, ale calość brzmi naprawdę dobrze. Pozostaje mi tylko pogratulować i czekać na kolejną produkcje.
Paweł Gredziński (7/10)

do góry

Rockmetal: Retribution
Tytuł płyty: "Self-Immolation Factor"
Utwory: D. Generation X; Self-Immolation Factor; Parasite System; N.D.E. Syndrome
Wykonawcy: Krzysztof Wierciak - perkusja; Grzegorz Królik - gitara basowa; Tomasz Rutkowski - gitara; Hubert Czerw - gitara; Łukasz Malinowski - wokal
Rok wydania: 2002
Data napisania recenzji: 20.03.2002
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7
Niełatwo jest wiele napisać o krótkim, trwającym niewiele ponad dziesięć minut, materiale. A taki niestety jest wlaśnie "Self-Immolation Factor" krakowskiego Retribution, zespołu datującego swój początek na koniec roku 1999. Mimo że płytka jest dość uboga czasowo, dobrze wróży na przyszłość. Muzyka Retribution to ciekawy, trochę kombinowany thrash metal z wplecionymi ostrzejszymi deathowymi momentami, choć nie obce są zespołowi melodyjne, rockowe czy też hardrockowe zagrania. Wybijającym się elementem zespołu jest wokalista, śpiewający z ciekawą manierą, niekiedy może przypominający Warrena Dane'a z Nevermore, czasem może Macka Taffa (Geisha Goner, Neolilliic), wlączajacy także do swego repertuaru trochę growlu. W proponowanych na "Self-Immolation Factor" czterech utworach "coś się dzieje", słychać fajne pomysły, a urozmaicają je niezłe solówki (szczególnie ta "zakręcona" w numerze "N.D.E Syndrome"). Także warsztat muzyków stoi na niezłym poziomie.
Podobno Retribution przygotowuje się do zarejestrowania pełnoczasowego materiału, więc nie pozostaje mi nic innego, jak zaczekać na kolejne, dłuższe wydawnictwo, ukazujące pełniejsze oblicze zespołu.

do góry


Thrash'em All: RETRIBUTION - "MADE IN HELL"
Pierwszym materiałem 'Self - Immolation Factor' RETRIBUTION udało się zrobić małe zamieszanie w podziemiu, ale tamte cztery utwory wchodzące w program wspomnianego demka pokazały tylko kapkę możliwości obiecującego kwintetu z Krakowa. Zespół potrzebował kilku lat by należycie przygotować numery na debiut płytowy i słuchając produktu końcowego od razu da się zauważyć, że w powstanie 'Made In Hell' włożono sporo pracy i serca. To, co szczególnie podoba mi się na tym krążku to urozmaicenie, ale będąc jednocześnie wiernym gatunkowi, który jest tutaj bazą. Do swojego thrash metalu RETRIBUTION nie wahał się przemycić środków charakterystycznych dla death, core czy nawet heavy metalu. Są to pewne elementy, które bardzo dojrzale dopełniają thrashowy obraz dźwiękowy kreowany przez RETRIBUTION. W oparciu o solidny fundament panowie z RETRIBUTION popełnili interesujący, pomysłowy, pełen dynamiki materiał, przy którym na pewno nie będziecie się nudzić. 'Made In Hell' nie jest oczywiście thrashowym geniuszem na miarę takich płyt jak np. 'The Gathering'. Ale nie zmienia to jednak faktu, że ostatnie płyty TESTAMENT (z naciskiem własnie na wspomnianą), istotnie wpłynęły na utwory RETRIBUTION, zabarwiając je pewnymi naleciałościami. Obok Bay Area thrashers można wymienić innych, do fascynacji którymi RETRIBUTION otwarcie się przyznaje. NEVERMORE, SLAYER - to tylko niektóre z nazw. Na 'Made In Hell' mamy testamentowsko - nevermore'owe numery, jak 'Ordinary Judas' i 'Snuff Sinematography', jest też mocny, thrashowy 'Radical Cuts' z heavy wejściem, a całość rozpoczyna się od nieco nowocześnie brzmiącej introdukcji 'Humanproof' przywołującej na myśl NO RETURN. Dla mnie jednak prawdziwym "hiciorem" jest tutaj bez wątpienia szósty track, z pysznym old school'owym solosem. Spokojnie mógłby znaleźć się na płycie jednej ze znanych amerykańskich thrash załóg. Inny mój faworyt to tytułowy utwór z rewelacyjnym, wręcz przebojowym refrenem. Generalnie, każdy z nowych utworów RETRIBUTION potrafi robić wrażenie w mniejszym badz większym stopniu i każdy z nich jest w zasadzie inny. Powielania patentów i szablonowości na 'Made In Hell' nie zauważyłem. Porządny debiut dobrze zapowiadającej się formacji. Oby tak dalej panowie. A Wy Drodzy czytelnicy macie przed sobą 'Made In Hell'. Wiadomo, co należy zrobić!
Tomasz Osuch (8/10)

do góry


Psychozine: RETRIBUTION - Made In Hell
O RETRIBUTION do dnia dzisiejszego wiedziałem tyle, co o historii nowożytnej państwa Burkina Faso, czyli nic. Gdzieś tam, kiedyś chłopaki nagrali jakieś demo, które jednak nie trafiło do szerszego kręgu fanów "metalu". I jakimś dziwnym trafem i ja sam nie miałem szczęścia poznać tego materiału. Zdarza się..... Teraz za sprawą debiutanckiego albumu "Made In Hell" znowu moja biedna osoba może się delektować kolejnym thrash metalowym albumem "made in poland". RETRIBUTION oczywiście w dziedzinie thrash metalu prochu nie wymyślił, ale "Made In Hell" to album, który wszystkim fanom takiego łojenia wpadnie w "oko" już po pierwszym przesłuchaniu. RETRIBUTION to świeże spojrzenie na ten zasłużony "gatunek" muzyczny łączący w sobie praktycznie wszystkie szkoły grania thrash metalu od europejskiej a zwłaszcza na amerykańskiej kończąc. Tak się składa, że jest to kolejny rodzimy zespół, którego twórczość bardzo mocno nawiązuje do legendy thrash metalu, grupy TESTAMENT, czerpiąc z każdego albumu amerykanów to, co najlepsze. Na "Made In Hell" znajdziemy bardzo drapieżne jak i melodyjne riffy, które podparte niezłymi wokalami i porządną sekcją rytmiczną, walą w czachę aż miło. Troszkę może drażnić podczas odsłuchu "plastikowa" perkusja, wręcz mam wrażenie, ze właśnie bębny zabierajš pełny koloryt tej płycie. Chciałbym wysłuchać tej płyty z bębnami jak na np. "South Of Heaven", mam wrażenie, że album ten, wtedy nabrałby jeszcze większego power-u niczym jak po red-bullu, dostałby skrzydeł. Ale nie narzekajmy, to jest dopiero debiut i zespół ma prawo dalej szukać swojego brzmienia. Dużym plusem zespołu RETRIBUTION jest fakt, ze na całym albumie nie tylko thrash metalem żyje. Na płycie można odnaleźć mnóstwo motywów typowych dla heavy metalu oraz w mniejszym stopniu, ale jednak zauważalne, death metalowe frazy. Słuchając "Made In Hell" czuje się tą ogromną radość z grania poszczególnych członków RETRIBUTION i chociażby z tego względu płyta ta nie jest ani męcząca ani nie czuć w niej "smrodu" robienia czegoś na siłę. I tym mnie kupili!!! Zarąbisty album!!!
Dodane: July 20th 2006
Recenzent: ROBERT ŁĘGOWIK
Wynik: (4/5)

do góry


MetalRulez: Retribution - Made In Hell
Jakoś tak ostatnio gęsto robi się w naszym pięknym Polandzie od thrash metalowych kapel. Jednym z takich zespołów, który istniał już jakiś czas, ale dopiero niedawno stało się o nim głośno jest krakowski Retribution. Muzycznie jest on porównywany do wszelkiej maści thrashersów z rejonu Bay Area, z Testamentem na czele, i chyba w porównaniach tych znajduje się wiele prawdy. Podobne energetyczne riffy, szybkie, skłaniające do pomachania łbem tempa i gdzieniegdzie lekko klimatyczne zwolnienia. Niby jest to zatem staroświecki thrash metal, jednak dzięki produkcji brzmi on świeżo i nowocześnie. Skoro już przy produkcji jestem to muszę niestety poskarżyć się na brzmienie perkusji, bo jak dla mnie stopy brzmią trochę zbyt mechanicznie. Niezbyt pasuje mi tutaj także głos wokalisty. Niby gość wyrabia i jego partie są całkiem porządne, jednak jakoś średnio barwa jego głosu pasuje mi do tego rodzaju muzyki. Wokalnie najbardziej podoba mi się kawałek Pitch Black Future, w którym gościnnie gardło zdziera niejaki Dominik Burzym. Moim kolejnym zarzutem jest to, iż ta płyta jest jakby trochę nierówna. Zdarzają się momenty naprawdę porywającej gry, jak na przykład w kawałku tytułowym, czy wspomnianym już Pitch Black Future, zdarzają się jednak także fragmenty zupełnie przeciętne, nie pozostawiające w głowie praktycznie żadnego śladu. Ogólnie jednak ta płyta to kawał całkiem solidnego thrash metalu, który, miejmy nadzieję, w przyszłości nabierze jeszcze większego rozpędu i w pełni mnie do siebie przekona. Na razie jest tylko i aż +dobrze+.
Ocena: 7/10
Prezes
Dodano 2007-06-21

do góry


Metalheart: Retribution - "Made In Hell"
Wydawca: Empire Records
Utwory: Humanproof, Made In Hell, Snuff Sinematography, Radical Cuts, Ordinary Judas, Dealer Fuckin'killer, Pitch Black Futer, Logic Matchbox Horror, Com@puterror, Dehumanized, Public Doctrines Proof, Snap Up Neurosis, Dirty Dogville
Widzę, że chłopcy z Retribution to prawdziwi skromnisie, że nazwali płytę w taki sposób. No, no! A ja powiem, że jakby ona była zrobiona w piekle, to byłaby dużo, dużo lepsza. Pierwszą wadą tego materiału jest jego rozwleczenie, bo mimo, że trwa on czterdzieści dwie minuty to znalazłem przynajmniej sześć utworów, które można by stąd wywalić bez żadnego żalu. Wniosek: płyta jest nie równa. Są piosenki, które z łatwością można od siebie rozróżnić i są też niestety takie, które są do siebie strasznie podobne (środkowa część płyty). Wokalista moim zdaniem nie udźwignął ciężaru gatunkowego, jest co prawda poprawny, ale brak mu przysłowiowej "bożej iskry" i inkorporuje za dużo hard-corowej maniery jak na standardy thrash metalowe. Na in plus należy doliczyć doskonałą pracę gitarzystów i świetne partie solowe oraz kilka utworów wybijających się ponad przeciętność (m.in. tytułowy, czy zajebisty "Public Doctrines Proof"). Porównania do Nevermore, Testament, Annihilator? Na razie nie róbmy sobie jaj panowie....
Marcin Ratajewski (6/10)

do góry


Mrocznastrefa: RETRIBUTION - Made In Hell
Ostatnimi czasy płyty dołączone do pewnego metalowego i być może w pewnych kręgach lubianego periodyku metalowego są coraz słabsze. Można wymienić kilka ciekawych płyt, które ostatnio ukazały się razem z tym pisemkiem, naprawdę wartościowych i godnych polecenia. Niestety, reszta dołączana jest chyba na zasadzie - za niewielkie pieniądze można dostać dwie płyty, więc podniesie to sprzedaż samego pisma, które moim zdaniem znacznie obniżyło loty. Być może spowodowane jest to sporą konkurencją w postaci innych pism typu Seven Gates czy Mega-Sin, na tle których wspomniany, jakby nie patrzeć, najstarszy tytuł na scenie wygląda blado. Dostałem do recenzji płytkę rodzimego RETRIBUTION, chyba ze względu na swój rocznik, hehehe, bowiem na muzyce jakš tworzy ten zespół, razem z naczelnym Mrocznej Strefy, można powiedzieć, że się wychowaliśmy. Kapela gra tradycyjny do bólu thrash metal mocno osadzony w kolebce, świątyni tejże muzyki, czyli Bay Area. Jako stary maniak takich kapel jak EXODUS - pierwsze trzy płyty, TESTAMENT - wszystko, FLOTSAM AND JETSAM - pierwsze dwa tytuły, nie mogę się oprzeć, że słuchając tej płyty odbywam daleką podróż w mroki przeszłości. Dla mnie oczywiście nie jest to żadna wada tej płyty. Miło jest posłuchać muzyki, za którą jeszcze ktoś chce się brać. W dobie wszelkich trendów black, death metalowych, gotyckich fetyszy lub hipisowskiego stoner rocka, warto czasami sięgnąć po klasykę - odgrzewaną czy nie - nieważne. Ważne natomiast jest to, że jest to zagrane na poziomie. Wspomniane wyżej kapele niemiłosiernie słychać w muzyce RETRIBUTION. Podobne patenty, momentami łudząco zbliżone linie wokalu. Można rzec, że jest to nowocześnie nagrany klasyczny kawał solidnego thrashu. Nie rzuca na kolana, ale i nie odpycha jakąś nachalną wtórnością, która w wielu innych przypadkach powoduje, iż nie chce się czasami słuchać różnych wypocin. Płyta bardzo miła do samochodu, kiedy rano wkurwiony ruszam spod bloku do obozu odpękać swoje godziny. Naprawdę solidna płyta.
Ocena (7/10)

do góry